
Dzielny, chociaż nieprawdziwy kapitan Milicji Obywatelskiej Jan Żbik zdobył w Polsce Ludowej olbrzymią popularność. Trwa ona do dzisiaj i sprawia, że seria komiksów o perypetiach pracy milicjantów czytana jest przez pokolenie, które z PRL-em nie ma już nic wspólnego. Wiele osób - szczególnie tych, którzy o przygodach Żbika jedynie słyszeli, kojarzy wychowawczy charakter serii wyłącznie z obrazkowymi historyjkami. Tymczasem Żbik promował pożądane przez MO idee wychowawcze także na okładkach - w formie listów do młodzieży. Oto list w obronie porządku, jaki wystosował kapitan w wydanym w 1982 roku zeszycie St.Marie wychodzi w morze:

Osoby, które po przeczytaniu apelu chciałyby intensywnie wziąć się do zaprowadzania porządku na podwórku, mogły od razu skorzystać z rad dr Krzysztofa Kondratowicza:

Za legendą Żbika stoi nie tylko specyficzna PRL-owska estetyka fabuły, w której wątki propagandowe mające przybliżać młodzieży pracę MO, ale także nazwiska autorów - był wśród nich choćby Grzegorz Rosiński i Jerzy Wróblewski. Można powiedzieć nawet, że Żbik był prawdziwie wirtualnym bohaterem PRL-owskiej wyobraźni. Istniał na przykład oficjalny adres, na który młodzi ludzie mogli kontaktować się z nim, składać donosy czy opisywać swoje problemy.
Zobacz też:
Komiks w Polsce: Kapitan Żbik
82 proc. mężczyzn w wieku 25-30 lat czytało komiksy o Kapitanie Żbiku





1.
August 9th, 2008 at 08:41
Łza się w oku kręci…
Te poszukiwania brakujących odcinków, gdzieś po targach i giełdach. A przede wszystkim to podczytywanie na lekcji pod ławką w obawie, że nauczycielka zarekwiruje i wezwie rodziców. Te kazania na temat szkodliwego wpływu komiksów na gust czytelniczy…
To były emocje!
Niestety, podczas “Remanentu” nie znalazł się ani jeden numer archiwalny.
Mam tylko reprint, ale za to z autografem ilustratora:)
Pozdrowienia